Po kupieniu czego w miarę pożywnego, ale także niezbyt dużego zajął pierwszy lepszy stolik, okazał się nim ten z numerem szóstym wypalonym na jednej z jego drewnianych nóg. Stawiając na nim tacę, przyjrzał się przez chwilę jedzeniu leżącemu na talerzu. Trudno było mu powiedzieć co to było, ale chyba kawałek lazanii. Wzruszając ramionami, mruknął coś sam do siebie zabierając się za jedzenie. Przyznać musiał, że choć na to nie wyglądało, było całkiem smaczne.
Gdy w końcu skończył posiłek, odetchnął z ulgą odnosząc tacę wraz z talerzem. Przed tym jednak zgarnął jeszcze kartonik jogurtu ze słomką, chwilę później opuszczając stołówkę.
/zt/
Ostatnio edytowany przez Gengo (2013-04-28 16:33:43)
Offline